Naszą wycieczkę zaczynamy od rejsu po Wiśle. Kazimierz zostaje w tyle, humory nam dopisują, a Łukasz niespodziewanie zostaje „królem mew”, które prawie jedzą mu z ręki – czyżby wrodzony talent ornitologiczny?
Rynek w Kazimierzu jest pełen turystów, my wybieramy chłód kościoła św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja Apostoła, a potem poznajemy historię kamienic wybudowanych przez braci – Mikołaja i Krzysztofa, których wizerunki umieszczono na fasadach.
Odkrywamy w sobie dzieci, więc jazda melexami do Wąwozu Krzemowy Dół i z powrotem sprawia, że śpiewamy, co nam w duszy gra!
Nasza baza noclegowa – cisza, spokój i bujna zieleń. Dwór w Dwikozach nas wita! Obiadokolacja (tego nam było trzeba!) i wspólne zdjęcie naszej grupy.
Niektórzy Sandomierz znają tylko z serialu o księdzu Mateuszu, więc teraz można mu się przyjrzeć z bliska. Spacerujemy po Wąwozie Królowej Jadwigi i sandomierskim rynku. Dziś już nie jest tak słonecznie, a wąwóz po deszczu to wymarzone miejsce dla komarów. Wczorajszy Korzeniowy Dół bardziej nam się podobał. Wycieczkę kończymy wizytą w Muzeum Jana Długosza. Przydałby się jeszcze jeden dzień, ale i tak będzie co opowiadać
Udostępnij:
Inne Posty